Po co ta strona

Ta strona nie powstała po to, żeby nadążać.

Nie powstała także po to, żeby produkować obecność, mnożyć sygnały, uczestniczyć w nieustannym szmerze, który dziś tak często udaje rozmowę, myślenie i wspólnotę. Powstała z potrzeby przeciwnej. Z potrzeby miejsca, do którego można wejść wolniej. Miejsca, w którym tekst nie musi natychmiast walczyć o uwagę, obraz nie musi krzyczeć, a zdanie może zostać przeczytane nie dlatego, że zostało dobrze wypchnięte przez obieg, lecz dlatego, że ktoś rzeczywiście chciał się przy nim zatrzymać.

Od dawna mam poczucie, że współczesny świat coraz mniej sprzyja rzeczom, które wymagają czasu. Nie tylko książkom. Także namysłowi, pamięci, dojrzewaniu sensu. Żyjemy wśród gotowych reakcji, skrótów, etykiet, uproszczonych sporów i natychmiastowych odpowiedzi. Coraz częściej nie pyta się już, co coś znaczy, tylko jak szybko da się to przyporządkować do właściwego obozu, tonu, nastroju, obiegu. W takim świecie nawet literatura bywa spychana do roli sygnału: ma zadziałać szybko, ma się dać streścić, ma od razu dawać się ustawić po jakiejś stronie.

Ta strona nie chce tak działać.

Nie będzie więc tylko katalogiem publikacji ani zwykłym blogiem. Chciałbym, żeby była zarazem czytelnią, archiwum i pracownią. Czytelnią — bo najważniejsze pozostaje dla mnie samo czytanie: powolne wejście w tekst, w rytm zdania, w ton, w pęknięcie, w zawahanie. Archiwum — bo twórczość nie składa się wyłącznie z rzeczy skończonych. Składa się także z powrotów, wersji, prób, porzuconych tropów, tematów, które przez lata nie dają spokoju. Pracownią — bo interesuje mnie nie tylko gotowy utwór, ale również droga, która do niego prowadzi: szkic, impuls, obraz, notatka, głos, kadr, motyw muzyczny, zdanie zapisane za wcześnie albo za późno.

Będą się tu pojawiać eseje, proza, fragmenty większych projektów, zapiski i materiały związane z pracą nad książkami, obrazami czy formami multimedialnymi. Nie wszystko będzie miało ten sam ciężar. Nie wszystko będzie należało do tego samego porządku. Jedne teksty będą bardziej osobiste, inne bardziej analityczne. Jedne będą wychodziły z doświadczenia, inne z lektury, z historii, z polityki, z pamięci, z niepokoju wobec języka, którym opisujemy świat. Łączy je jednak jedno: nie interesuje mnie pisanie, które tylko reaguje. Interesuje mnie pisanie, które próbuje rozpoznać.

To rozpoznanie nigdy nie jest pełne. Im jestem starszy, tym mniej wierzę w teksty, które przychodzą zbyt pewne siebie. Coraz bardziej interesuje mnie forma, która nie udaje wszechwiedzy. Taka, która nie zasłania własnych ograniczeń retoryką. Taka, która wie, że pomiędzy przeżyciem a jego opisem zawsze zostaje szczelina. Być może właśnie w tej szczelinie zaczyna się coś naprawdę wartego zapisania.

Nie mam ambicji budowania miejsca „tematycznego” w wąskim sensie. Nie będzie to ani strona wyłącznie literacka, ani wyłącznie publicystyczna, ani wyłącznie wizualna. Świat dawno przestał układać się w tak grzeczne działy. To, co najważniejsze, najczęściej wydarza się pomiędzy: pomiędzy sztuką i doświadczeniem, pomiędzy pamięcią i językiem, pomiędzy historią i prywatnym losem, pomiędzy tym, co jednostkowe, a tym, co systemowe. Tam właśnie chcę zaglądać najczęściej.

Jest też drugi powód powstania tej strony. Coraz mniej ufam miejscom, które nie należą do autora. Platformom, na których tekst żyje krótko, znika pod warstwami nowych bodźców, rozprasza się w feedzie, staje się chwilowym ruchem na powierzchni. Potrzebowałem własnego miejsca. Nie po to, żeby się odgrodzić, lecz po to, żeby odzyskać proporcje. Żeby tekst mógł być tekstem, a nie tylko zawartością. Żeby obrazy, dźwięki i projekty mogły spotkać się w jednej przestrzeni i nie musiały być za każdym razem tłumaczone przez mechanikę cudzego systemu.

Być może ta strona będzie się zmieniać. Zapewne będzie się zmieniać. To naturalne. Ważne jednak, by nie zgubiła swojej najprostszej intencji: ma być miejscem prawdziwej obecności, a nie przymusu obecności. Miejscem, do którego można wrócić nie dlatego, że coś właśnie „się wydarzyło”, ale dlatego, że warto jeszcze raz przeczytać zdanie, obejrzeć obraz, posłuchać fragmentu, sprawdzić, czy sens, który kiedyś ledwie się zarysował, dziś nie mówi mocniej.

Na początek to wystarczy.

Reszta, jak zwykle, rozstrzygnie się w pracy.